Interpelacja w sprawie zwiększenia przez Polskę produkcji energii ze źródeł odnawialnych

   Szanowny Panie Premierze! W negocjacjach z Unią Europejską Polska zobowiązała się do zwiększenia produkcji energii pochodzącej ze źródeł odnawialnych. W 2010 r. produkcja ma osiągnąć 12%, a w 2070 r. - blisko 75%. Obecne wytwarzamy jej zaledwie nieco ponad 2,6%. Jeżeli sytuacja nie ulegnie zmianie, i to szybko, będziemy zmuszeni do importu energii odnawialnej z państw Unii, w sytuacji gdy nasze krajowe złoża są w stanie pokryć całkowite zapotrzebowanie. Zdaniem przedsiębiorców skupionych wokół Polskiego Towarzystwa Certyfikacji Energii, ekspertów branży oraz przedstawicieli opozycji parlamentarnej, warunek UE jest niemożliwy do spełnienia. W wyniku permanentnych zmian przepisów wytwórcy boją się angażować w produkcję tzw. energii zielonej (EZ), a odbiorcy w kupno. Problem dotyczy ponad 700 wytwórców krajowych i 40 spółek dystrybucyjnych. Ponadto w polskim ustawodawstwie brakuje regulacji chroniących odnawialne źródła energii (OŹE), co prowadzi często do nieracjonalnego ich wykorzystania. Zdaniem ekspertów, może to doprowadzić do zmniejszenia tych zasobów, a w efekcie - do konieczności importu energii z krajów Unii Europejskiej. Byłoby to wysoce niekorzystne ze względu na duży potencjał OŹE. Możliwa do uzyskania z nich energia elektryczna i cieplna 150 razy przewyższa roczne zapotrzebowanie Polski. Energię zieloną stanowi głównie energia elektryczna i cieplna wyprodukowana z OŹE, takich jak wody geotermalne, wiatraki, baterie słoneczne. Obowiązujące rozporządzenie ministerstwa gospodarki z 15 grudnia 2003 r. jako akt wykonawczy do ustawy Prawo energetyczne obliguje dystrybutorów do zakupu energii ze źródeł odnawialnych. Do 2010 r. wielkość zakupu ma sięgać 7,5% ogółu energii, a w 2020 r. - 14%. Jak wynika z raportu Urzędu Regulacji Energetyki z 2002 r., z realizacji obowiązku zakupu energii na poziomie wymaganego progu 2,5% wywiązało się zaledwie 7 spółek z ponad 180 firm objętych kontrolą. Zdaniem przedsiębiorców z PTCE, obowiązek ten nie może być spełniony ze względu na zbyt wiele obwarowań prawnych, jakie musi pokonać potencjalny wytwórca EZ. I tak, aby uzyskać pozwolenie na budową spółki bazującej na OŹE, przedsiębiorca musi uzyskać zgodę wielu instytucji, w tym m.in. kilku ministerstw. Ponadto nie ma on żadnej gwarancji na to, że jego produkt zostanie zakupiony. Tylko w ciągu 4 ostatnich lat aż trzykrotnie zmieniało się rozporządzenie ministra gospodarki mówiące o obowiązku zakupu EZ. Niestabilność prawa stwarza sytuację, w której zarówno sprzedający, jak i kupujący obawiają się podejmować długoterminowe inwestycje. Brak stabilności prawa ogranicza bowiem m.in. możliwości uzyskania kredytów bankowych. Eksperci wskazują również na rabunkową eksploatację OŹE. Przykładem jest gospodarowanie wodami geotermalnymi. Czerpanie energii z tych wód powinno odbywać się w tzw. zamkniętym systemie, tzn. wody po wypłynięciu na powierzchnię i oddaniu ciepła powinny być zawrócone z powrotem pod ziemię. Tymczasem są one skierowywane do wód lokalnych (potoków, rzek). Nie ma więc możliwości ponownego ich wykorzystania. Jeżeli polityka państwa nie ulegnie zmianie, może dojść do tego, że Polska będzie zmuszona do importu EZ m.in. z krajów UE. Możliwe, podkreślają eksperci, że będzie to towar stosunkowo tani, gdyż ten typ energii nie jest w UE obłożony podatkiem energetycznym, tak jak ropa czy węgiel. Tymczasem Polska jest jedynym z najbardziej zasobnych w OŹE krajów w Europie. Same wody geotermalne mogą na wiele lat zabezpieczyć potrzeby energetyczne kraju. Może to dać ponad 100 razy więcej energii niż całe roczne zapotrzebowanie energetyczne Polski. Ponadto koszt produkcji EZ jest niższy niż energii uzyskanej z innych surowców. Koszt wyprodukowania 1 gigadżula EZ to tylko 10 zł; dla porównania: koszt wyprodukowania energii z węgla w tych samych ilościach jest dwukrotnie wyższy. Zabezpieczenie OŹE jest sprawą priorytetową, zwłaszcza w obliczu likwidowania kopalń węgla kamiennego, wzrastających jego cen oraz sprzedaży polskiej energii zagranicznym inwestorom. Jeszcze w 1999 r. na podstawie analiz zawartych w takich dokumentach, jak: rezolucja Sejmu z 8 lipca 1999 r. w sprawie wzrostu wykorzystania energii ze źródeł odnawialnych, ˝Strategia rozwoju energii odnawialnej˝, przyjęta przez parlament w 2001 r., Protokół z Kioto do Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu, ratyfikowany w 2002 r., parlament zobowiązał ministerstwo gospodarki do przygotowania rządowego projektu ustawy o zagospodarowaniu OŹE dla produkcji EZ. Termin był wyznaczony na koniec grudnia 2000 r., projektu nie ma do dziś.

   Wobec powyższego pytam Pana Premiera:

   1. Czy prawdą jest, że warunek UE dotyczący zwiększenia przez Polskę produkcji energii pochodzącej ze źródeł odnawialnych jest niemożliwy do spełnienia?

   2. Czy prawdą jest, że jeżeli sytuacja nie ulegnie zmianie, Polska będzie zmuszona do importu energii odnawialnej z państw Unii, w sytuacji gdy nasze krajowe złoża są w stanie pokryć całkowite zapotrzebowanie?

   3. Jakie kroki zamierza podjąć Pan Premier, aby zmienić ten stan rzeczy?

   Z poważaniem

   Poseł Anna Sobecka

   Toruń, dnia 14 września 2004 r.





rpa wycieczka mp3 peru wycieczka anglia wyczieczka sylwesterlasem ogame opony